Zagórzanie - Mszana Dolna i okolice home| mapa serwisu
Dzisiaj jest niedziela,
5 lutego 2012 roku.

OPOWIADANIA ZAGÓRZAŃSKIE ...

KRAINA ZAGÓRZAN – Opowiadania…

 
***

Opowiadanie ORKANA pt. „Zemsta malarza”... 

...„Gmina Jasionów, najdalej od kościoła położona, wciśnięta w wąską roztokę między dwie ubocze, żyjąca życiem własnym, zabita, jak to mówią, deskami od świata, odnosiła się z konsekwentną opozycją do wszelkich nowości, wszelkich zarządzeń: czy to Rady Szkolnej, Wydziału Powiatowego czy Starostwa. We wszelkich innowacjach, czy to był przymus szkolny, czy nakaz usunięcia nawozu sprzed domów, widziała rzeczona gmina tylko „ciężary”, „pańszczyznę” i chytry zamach na góralską swobodę. Z godną podziwu upartością broniła się tym zakusom władz.”...

...Podobnie było z datkami na remont parafialnego kościoła...
... „Zemstę” dowcipnego malarza na skąpych parafianach zrozumiano w chwili odsłonięcia plafonu kościelnego, zdobnego - zgodnie z życzeniem proboszcza - malowidłem przedstawiającym patrona parafii, Św. Sebastiana, od strony głównego ołtarza, zaś między tęczą a chórem - postać Matki Boskiej Różańcowej, u której stóp widniała mapa z wyraźnie zaznaczonymi nazwami pięciu gmin parafii. Starannie wymalowane cztery promienie symbolizowały błogosławieństwo NMPanny dla każdej gminy... z wyjątkiem opornego Jasionowa. Spostrzegłszy to wnet cały kościół uderzył w śmiech...”.

*** 

Widok z polany Obidowiec na Tatry oczarował orkanowskiego Franka RAKOCZEGO (W roztokach):
„Stały przed nim w ogniu zachodzącego słońca - olbrzymie, krwawe... Podnóża ich zastępowała góra przeciwległa i nie widać było, skąd wyrastają. Zdawało się, że za tą górą morze się rozlewa - i one wyskakują z niego prosto w niebo ogromem rdzawych ścian porysowanych, przebijając błękit w górze ostrymi szczytami.
Stały wysoko w ogniu, oblane skrzepłą krwią świecącą; była w nich skamieniała hardość i potęga, i martwa duma konających przed światem olbrzymów.(...)
Wszyscy poczuli w sercach swoich, że ich owiało dziwne tchnienie. Coś, co zapiera oddech w piersi, tamuje wyrazy, budzi nieznane jakieś dreszcze, rozkoszne i święte.
Bo tak owiewa serca ludzkie dziwne tchnienie Tatr.”

*** 

Las powyżej polany Suhora nosi nazwę Pod Obidowiec. Mówi o nim góralska śpiewka cytowana przez ORKANA:

„Hej!... Po pod las, po pod las, po pod Łobidowiec,
Hej!... Nawróć ze mi nawróć, moje dziwce łowiec!
Jak mi nie nawrócis…, to jo se nawróce,
Hej!... Albo cie pociese, albo cie zasmuce...”

***

S. FLIZAK notuje w r.1936 podanie: „W zimną noc jesienną ujrzał Góral na polanie ognisko. Zastał przy nim siwego starca oraz stado wilków grzejących łapy. Jeden z drapieżników warknął na Górala, gdyż kilka dni wprzód odebrał mu on porwanego barana. Starzec skarcił wilka, chłopa zaś napomniał, by w przyszłości pozostawiał zwierzęciu to, co mu się należy. Był to Św. Mikołaj, który wg wierzeń ludu wyznacza wilkom zdobycz.”

***

Ciekawe zdarzenie związane z polaną na Tobołowie opisuje w swojej monografii „GORCE” - Andrzej MATUSZCZYK:

„Józef ADAMCZYK z Podobina - rodzinnej miejscowości dr Sebastiana FLIZAKA - zrelacjonował mu niewiarygodną wprost historię o zemście niedźwiedzia. Całe zdarzenie rozegrało się na polanie tuż pod szczytem Tobołowa, gdzie jeden z gorczańskich Zagórzan miał szałas z okrąglaków do przechowywania siana i wybrał się tam w piękny wiosenny dzień. Gospodarz zauważył, że wrota okołu były niedomknięte. Nagle zobaczył niedźwiedzia atakowanego na skraju lasu przez stado wilków. Niedźwiedź nie mogąc na otwartym terenie opędzić się od napastników uciekł do szałasu, gdzie przerażony gospodarz schronił się wcześniej, zagrzebując się w sianie, na pięterku. Niedźwiedź szybko zorientował się, że na boisku okołu będzie mu się źle bronić i wspiął się także na pięterko. Z góry drapieżnik ciskał w wilki wiechciami siana, którego szybko ubywało. Przerażony gospodarz w ostatniej chwili przed odkryciem zerwał się i z całej siły pchnął niedźwiedzia w dół na boisko szałasu - pomiędzy wilki. Niedźwiedź, szarpany wilczymi kłami ratował się w końcu ucieczką do lasu. Przytomność umysłu uchroniła gospodarza od śmierci.
Kiedy po kilku dniach ośmielony już gospodarz wrócił wraz z kilkoma sąsiadami na Tobołów, ujrzał kompletnie zdemolowany szałas, którego okrąglaki wymieszane były z resztkami wiechci siana i wdeptane w ziemię. Tak to zraniony niedźwiedź, nie mogąc znaleźć człowieka, który pchnął go między wilki, zemścił się na jego szałasie.”

***

Andrzej MATUSZCZYK – z Przewodnika: Beskid Wyspowy


"...Niewiele jest grup górskich, w których z podgórskiego krajobrazu oraz szerokich, rozłożystych dolin wyrastają strome „wyspy” gór, oddzielonych niskimi i rozległymi przełęczami. Tak właśnie wygląda Beskid Wyspowy, który dzięki swemu nietypowemu ukształtowaniu zasłużył na wyodrębnienie.
Tutejsi Górale - Zagórzanie, od wieków związani z ziemią rodzinną, siebie nazywają „pniokami”, a przybyszów, którzy tutaj ledwie korzenie zapuścili - „krzokami”. Często przemieszczających się przybyszów określa się mianem „ptoków”, zaś prawdziwe niebieskie ptaki to „ptoszki”. Niech dobrym świadectwem umiłowania tej ziemi przez jednego z jej „pnioków” - Jerzego Honowskiego, najpierw wieloletniego nadleśniczego z Limanowej a następnie pierwszego i szczególnie zasłużonego dyrektora Gorczańskiego Parku Narodowego - będzie garść jego wspomnień z rejonu Mogielicy (1170 m), najwyższej góry w Beskidzie Wyspowym. "


***


O Nowym Roku na szczytowej polanie Mogielicy…

„Sympatycznym nawykiem turystów z mojego pokolenia jest witanie Nowego Roku na górskiej, nocnej wycieczce. Oto szczytowe partie Mogielicy. Krótkie dojście przez bukowy młodnik po zmrożonym firnie wyprowadziło nas na polanę i południowo - zachodnie ramię góry. Noc bezchmurna, niebo wygwieżdżone, rozcięte od północy ku południowemu zachodowi wspaniałą drogą mleczną, usiane konstelacjami gwiazdozbiorów. Po północno - wschodniej stronie widnieje Mała Niedźwiedzica, Wolarz i Psy Gończe. W południowo -wschodniej jego części Wielka Niedźwiedzica z Gwiazdą Polarną oraz Lew z ostro świecącą gwiazdą Romulusem.
Astronomiczne oględziny brutalnie przerywa głos budzika z plecaka. Sprawy ziemskie stają się bliższe. Strzela korek z butelki szampana. Składamy sobie tradycyjne życzenia. Trzy czwarte widnokręgu jest ciemne, bez żadnego śladu człowieka. Od północnego zachodu jedynie błyszczą światła miejscowości Beskidu Wyspowego. W kilku z nich wystrzały pojedynczych petard noworocznych. Tylko efekty świetlne tych petard do nas dochodzą. Poza tym panuje ciemna, bezksiężycowa noc i cisza wręcz dzwoniąca w uszach. Czas na powrót i kontynuację noworocznej zabawy...”


***

Spotkanie z wilkiem ...

„...Był piękny dzień przedwiośnia. Śnieg stopniał i tylko gdzieniegdzie na północnych zboczach leżały jego płaty.
Wykonywałem rutynowe obowiązki ochronno\dash hodowlane i kontrolne w lesie, na terenie leśniczówki Półrzeczki. Późne popołudnie zastało mnie na pięknej polanie Mogielicy. Ot, obserwacja zachodu słońca z opuszczonego przez mrówki ziemnego kopca.
Z południa dochodziły podmuchy wiosennego wiatru. Poniżej rozciągała się głęboka, cienista już dolina potoku Mogielica, spowita wieczornymi oparami. Naprzeciwko Wielki Wierch ze stuletnimi jedlinami, pierwszy i najbliższy przedstawiciel pasma Gorców. Szczytowe, zachodnie jego stoki krwawo malowało zachodzące słońce, podczas gdy stoki północne zdążyły już utonąć w mroku kończącego się dnia.
O zmierzchu schodzę stromym, dobrze znanym szlakiem zrywkowym. Droga zatacza ostry łuk w prawo. Nagle na skarpie pokrytej podrostem jodłowym gwałtowny, ostry ruch. Wzrok pada na zad i wspaniały wilczy ogon. Wilk przygotowany już do skoku w przód, nagle zdecydował odwrót. Zwinął się, jak zerwana stalowa sprężyna, nurkując w podrosty. - Przestraszyłem cię, miły bracie - przeleciało mi przez głowę…
Okazało się po chwili, że stałem na drodze w odległości 7-10 metrów od czającego się wcześniej wilka, który zdecydował po dziennym odpoczynku zapracować na sutą kolację.
Tym razem się nie udało. Jakże było miło osobiście się przekonać, że ten duży drapieżnik ma jednak respekt przed samotnym człowiekiem...” 


***

powrót

Projekt i wykonanie Remnet Copyright © Władysław Maciejczak 2007 All Rights Reserved